Niedzielne drożdżówki :)

Na wolny dzień od pracy zawsze czekam z utęsknieniem odliczając każdą godzinkę, ale gdy już jest, to... przeważnie się nudzę :p No taki typ ze mnie, albo wymyślam sobie milion rzeczy do zrobienia w domu, tym razem padło na pieczenie drożdżówek z serem, a że gotowanie to dla mnie dziedzina jeszcze odkrywana,  postanowiłam udokumentować swoje poczynania (w głębi duszy modliłam się żeby to jakoś wyglądało i nie było za dużego wstydu). Na początek przedstawię co należy zgromadzić do owego wypieku.



Ciasto:

☆ 500 g mąki pszennej, 250 ml letniego mleka, 12 g świeżych drożdży,  2 jajka i 1 do smarowania, 40 g rozpuszczonej i ostudzonej margaryny Kasi (mojej imienniczki),  pół szklanki cukru, szczypta soli.

Nadzienie:

☆ dwie kostki sera, dwa żółtka, półtora opakowania cukru waniliowego lub więcej według smaku. Można użyć zamiast sera marmolady lub powideł,  jak kto woli ;) Może następnym razem zrobię właśnie tą drugą opcję.

Na początek drożdże trzeba rozpuścić w odrobinie mleka i szczypcie cukru. Wszystko to wymieszać i odstawić by ruszyło. Zastanawiałam się co oznacza sformułowanie "ruszyło", no i okazało się, że robi się z tego taka pianka ;) no cóż moje poczynania w kuchni   to jak raczkowanie malucha...



W międzyczasie gdy czekałam na poruszenie drożdży zrobiłam nadzienie. Połączyłam wcześniej opisane składniki. Do naleśników robie identyczny serek ;)


Resztę mleka łączymy z pozostałymi składnikami i zaczynem drożdżowym. Wyrabiamy ok 10 minut. Straszna sprawa... Nie lubię w czymś maczać rąk, no ale poświęciłam się może kiedyś zostanę perfekcyjną panią domu (z własną gosposią :p).


Pięknie uformowane ciasto, a przynajmniej tak mi się wydaje, odstawiamy w wysmarowanej margaryną misce (tak by wierzch ciasta także był nią pokryty) w ciepłe miejsce i przykrywamy ściereczką. I ma tak rosnąć ok 1- 1,5 godziny.



A w tym czasie kawusia, oczywiście coś do kawusi i możemy pomalować paznokcie bo już wyrabiania dość ! :)

Jak już czas minął wleczemy się do kuchni by wykonać kolejny rytuał. Ciasto mega wyrosło,  jednak gdy je dotykamy to się kurczy. Szkoda... 


Dzielimy je na części i formujemy placuszki. Na środek kładziemy po łyżeczce sera i sklejamy boki i to mocno! Ja tego jeszcze nie potrafię, w efekcie końcowym większość się porozklejała... Mój narzeczony stwierdził, że zrobiłam kwiaty lotosu. DZIĘKI.


Nasze piękne dzieła układamy na blasze wyłożonej pergaminem. I znowu przykrywamy ściereczką i odstawiamy, aby lekko wyrosły na ok 15 minut. W tym czasie nagrzewamy piekarnik do 200°C.


Gdy już nam bułeczki troszkę wyrosną smarujemy je roztrzepanym jajkiem. No i w końcu wstawiamy do piekarnika na 10-15 minut.



Niektóre posypałam cynamonem, gdyż go ubóstwiam :) No i mój wypiek chyba zdany, zaliczony whatever.  Pora tylko na wylegiwanie się przed tv z herbatką i ciepłą drożdżoweczką. Taki dzień :)








Do następnego :)


Share this:

ABOUT THE AUTHOR

Hello We are OddThemes, Our name came from the fact that we are UNIQUE. We specialize in designing premium looking fully customizable highly responsive blogger templates. We at OddThemes do carry a philosophy that: Nothing Is Impossible

6 komentarze:

  1. Wyglądają pysznie , pewnie je zrobie ;)
    Zapraszam przy okazji na mojego nowego bloga gdzie pokazuje jak sama schudlam 35kg ;) www.pauladowlasz.blogspot.pl

    *-*

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyglądają przesmakowicie! Chyba też spróbuję swoich sił, chociaż do ciast drożdżowych dobrej ręki nie mam (albo to one mnie nie lubią).
    Dodaję do obserwowanych i będę wpadać tu częściej.
    W wolnej chwili zapraszam również do mnie (detailsrevolution.blogspot.com).
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba próbować do skutku, ja też nie jestem dobra w te klocki a jakie pulchniutkie coś wyszło :D

      Usuń
  3. bardzo smakowite ;)
    cloudymoimokiem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Drożdżowki wyglądają pysznie :)!

    OdpowiedzUsuń