Wiek Adeline - jak na nas wpłynął


Urządziliśmy sobie z miśkiem randkę, gdyż wychodzimy razem bardzo bardzo rzadko nie licząc wycieczek do Tesco. Wyruszyliśmy do kina na mały seansik, tym razem nic katastroficznego,  sci-fi,  ani horrorowego. Wybrałam film "Wiek Adeline", gdyż uwielbiam Blake Lively, która gra tam tytułową rolę. 
Fabuła jest trochę bajkowa. Adeline doznała wypadku samochodowego w wyniku którego przestała się starzeć. Jej córka przeistoczyła się w babcie, a ona nadal pozostawała piękną dwudziestoparolatką. Musiała ciągle uciekać, żeby ją przypadkiem jakiś naukowiec nie dorwał i nawet nie robiła sobie fotek co w dzisiejszych czasach byłoby zbrodnią i czymś nienormalnym.  Kiedyś się zakochała, ale gdy gościu chciał jej się oświadczyć znowu uciekła. Później poznała kolejnego faceta, który okazał się być jego synem i psikus taki, że tajemnica się wydała wiec znowu uciekła, a uciekając doznała kolejnego wypadku w wyniku którego wkoncu czas zaczął na nią działać. I happy end  - została z synem z swojego byłego. Może banalnie to brzmi ale film naprawdę fajnie zekranizowany. 

Tak sobie myślałam na początku, że fajnie byłoby nie mieć zmarszczek i żyć sobie wiecznie młodą, ale patrzenie jak wszyscy znajomi i rodzina umiera nie jest niczym fajnym... Dlatego chyba lepiej pomarszczyć się na kartofla i niech się dzieje wola nieba.

Mimo tego, że wieczór miałam fajnie zaplanowany ten dzień nie należał do najlepszych. Na początku byłam świadkiem kłótni, co nie jest fajną sprawa, później miałam nie fajna wizytę, następnie poszłam do dentysty w celu zaleczenia zęba, a wyszłam... bez zęba. Tragicznie... krew nie chciała przestać lecieć omg jak już dotarłam na chacjendę,  lekko się ogarnęłam przyodziewając szpilki i inne rzeczy sprawiające, że wyglądałam trochę lepiej niż się czułam. A w kinie... idę sobie idę,  aż tu nagle jak mi nogę nie wykrzywi! O mało nie Z rzuciłam buta... Ludzie się patrzą co za ofiara w szpilkach nie potrafi chodzić,  a ja poprostu złapałam mega skurcz łydki :( i tam już w efekcie tego kuśtykałam do końca dnia... 

Nie wspomniałam o ważnym aspekcie. W filmie Adeline dostrzegliśmy cudnego pieska... rasa charles spaniel czy jakoś tak. Malutki włochaty stworek z przeuroczym milutkim pyszczkiem. Zapragnelismy go i... następnego dnia już kupiliśmy :D ciężko było go dostać, ale jest z nami :) 

I to właśnie się nazywa spontan :D



Kasia




Share this:

ABOUT THE AUTHOR

Hello We are OddThemes, Our name came from the fact that we are UNIQUE. We specialize in designing premium looking fully customizable highly responsive blogger templates. We at OddThemes do carry a philosophy that: Nothing Is Impossible

1 komentarze:

  1. Super post. U mnie makijaż inspirowany Wiekiem Adeline ;)

    _________________
    http://whisperyourlove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń