Ze skrajności w skrajność w posiadaniu psa - cały Alex


Nie ma co ukrywać wynikających dobrych stron posiadania naszego Alexa. Robi się ciepło na serduchu gdy wieczorem wskoczy taki zwierz na kolana żeby się przytulić. Cavalier King Charles Spaniel to rasa kanapowca i strasznie towarzyskiej bestyjki. Popiszę trochę na ten temt, a najlepiej wymienię punktami, jak to z tym małym łobuzem jest.

  • przywiozłam z Wrocławia na kolanach małą, pulchną kuleczkę z cudaśnym śmiesznym pyszczkiem i sierścią delikatną jak aksamit. Gładziłam go całą drogę od noska kierując się w górę na czółko. Lubi to nadal. Czasami trochę się przy tym uspokaja.
  • dostaliśmy chorą sztukę (że tak się wyrażę). Z tego względu uczenie siku na dworze zostało odwleczone w czasie. Cały czas przeziębiony dostawał niezliczoną ilość tabletek i zastrzyków piszcząc przy tym jak dziecko. Szczerze mówiąc, sama zmarzłam spędzając te 20 minut w tym domu co on. Biduleńki.
  • na początku wybrałam psa innego. Wiadomo, czekałam który pierwszy do mnie podleci. Ten się bawił jak wariat, więc mu się nie chciało. Wybrana przeze mnie ofiara, była już zaklepana przez inną właścicielkę. Miałam wybór pomiędzy dwoma. Od razu wybrałam tego. Zauroczyła mnie jego kropeczka na czubku głowy (która jak się okazało jest larytasem w tej rasie) i nie do końca czarny nosek :) Wyjątkowy.
  • Alex sam ustawił nas sobie do pionu. Spać sam nie chciał. Zawsze rano czekała na nas wielgachna kupa i jezioro sików, w których fajtłapa czasami się poślizgnął. Nie mówiąc już o waleniu przez niego w drzwi o 5 rano. Wzięliśmy go więc do sypialni. Pobudkę robi nam o 8-9. Wstając o 7 (gdy muszę zapitalać do roboty) zwleka się z kołderki na siłę, co trochę przy tym ziewając. Kupsko i siku robi na dworze. Brawo. Wiadomo, że wolimy taką opcję. Jednak trzecia osoba w łóżku nie jest zbyt komfortowa. Sprytny księciunio.
  • uwielbia ludzi. Nienawidzi zostawać sam, musi mieć towarzystwo 24 h. W tym spać sam też nie pójdzie. Będzie tak długo tłukł się po podłodze demonstrując swoje zmęczenie wszystkim wobec, aż w końcu pójdziemy spać wszyscy razem. Nawiązując do jego zamiłowania kontaktu z innymi,  widząc jakiegokolwiek ludzia, skacze i cieszy się jakby wygrał miliony w totka, co nie jest zbyt przyjemne dla nas. Nie zawsze podoba nam się głaskanie obcych ludzi lub całowanie go przez nich. Nie każdy jest zdrowy i dba o higienę, a pies codziennie nie może być kąpany.
  • podobno ta rasa mało szczeka. Ten także nie szczekał. Trochę zajęło, aż się tego nauczył. Z pierwszym jednak szczeknięciem, wyszło drugie, trzecie i już szczeka co trochę gdy zobaczy coś co mu się nie spodoba, przestraszy lub wkurzy bo nikt się nie chce z nim bawić.
  • musiałam zaakceptować towarzystwo przy załatwianiu się. Łazi za mną wszędzie, nawet gdy idę siku. Kładzie mi się wtedy przy samych stopach i gryzie dywanik. Gdy go nie wpuszczę do łazienki, to oczywiście drapie drzwi. Często zdarza mi się przydepnięcie mu łapki lub ogona... Gdzie ja, tam i on.
  • nauczył się wskakiwać do wanny. Przypuszczam, że jest mu tam po prostu chłodniej. Wyskoczyć jednak nie zawsze mu się udaje, więc i tam musimy go pilnować.
  • chrapie przez sen jak dzik. jest gorszy od mojego taty. Musieliśmy się przyzwyczaić. W chwili obecnej tylko się z tego śmiejemy.
  • jest wiecznie nienajedzony. Gdy sami coś jemy siada naprzeciwko nas i wgapia się tymi wielkimi czarnymi ślepiami, jak kot ze Shreka.
  • puszcza mega śmierdzące bąki. Tak śmierdzące, że włączamy wentylantor, żeby te zapaszki rozwiał w siną dal.
  • gdy się go wykąpię, lata jak oszalały. 30 rundek po mieszkaniu to dla niego normalka.
  • uwielbia się przytulać. Zawsze przed spaniem lub rano po przebudzeniu.
  • gryzie paluchy. Tak, nasze paluchy. Do tego czasami podrapie nas pazurami po mordce, gdy za późno zdążymy zareagować, mamy już niezłą sznytkę na twarzy.
  • zaczął bzykać puchate rzeczy. Na początku miał pluszowego misia, ale oczywiście musiał go rozpruć jak kuba rozpruwacz. Jago kolejne pluszowe ofiary nie wyglądają wcale lepiej.  Czepił się także mojego szlafroka. Ostatnio widziałam, że można zakupić psu specjalną lalkę do bzykania z sylikonowym zbiorniczkiem itd. Kosztuje jedyne tysiąc złotych. Sorry, młody ale ja taki ekskluzywnych zabawek też nie mam, więc ty mieć też nie będziesz.
    Narzeczony uraczył mnie jeszcze swoja opinia na temat jego skłonności do okazywania uczuć. Bzyka bowiem rzeczy, które mną czuć. Aha, spoko. Nawet nie skomentuje tej tezy. Gdy pójdzie na nockę do pracy, zastanowię się jeszcze czy będę chciała spać z tym małym zbokiem. L.O.L.

  • jego przesłodki pyszczek, długie uszy i wielgachne oczy rozczulają mnie zawsze. Nawet jak mnie na maxa wkurzy i mam ochotę wyrzucić go przez balkon, to i tak szybko mi przechodzi.

Jesteście w związku, zamieszkaliście razem, ale jeszcze nie pora na dziecko? Najlepiej sprawdzić się kupując zwierzaka. Każdy będzie musiał o niego dbać, zajmować się, pielęgnować, tak jak dziecko. Umocni wasz związek, ale z drugiej strony możecie się oddalić od siebie z powodu braku czasu i większych obowiązków w domu. Ale nikt nie mówił, że będzie łatwo. Jakieś obowiązki musza być w dorosłym życiu. Szczególnie każdy związek musi się rozwijać, a my dzięki temu bardziej się poznajmy.

Sprawdzisz tym sposobem jak ukochany zajmuje się pupilem. Tak samo będzie zajmował się dzieckiem. Sprawdzisz jak się bawi, czy dba o zwierzę, czy pamięta o lekarzu, o karmieniu, czy jest troskliwy. Wszystko wyjdzie na jaw.


Podsumowując: pomimo tych jego durnowatych zachowań uwielbiam go na maxa i nie wyobrażam sobie życia bez tego przytulaśnego małego dziada :P Gdy nie bzyka moich rzeczy jest bardzo słodki, a gdy bzyka staram się myśleć że tego nie robi i nadal jest słodki.




Kasia



Share this:

ABOUT THE AUTHOR

Hello We are OddThemes, Our name came from the fact that we are UNIQUE. We specialize in designing premium looking fully customizable highly responsive blogger templates. We at OddThemes do carry a philosophy that: Nothing Is Impossible

0 komentarze:

Prześlij komentarz